Artykuły

Ferrari wyjeżdża z Kielc

Włoskie firmy nie chcą przyjeżdżać na targi NecroExpo. Powód? W Kielcach jest mało restauracji i nocnych klubów. I nie ma lotniska.
Nie widać końca rozmów między Izbą, Stowarzyszeniem a Targami Kielce w sprawie wspólnej wystawy. Stowarzyszenie obstaje przy targach w Warszawie, Targi Kielce zaś nie chcą organizować imprezy poza swoim terenem. Zarząd Izby miota się – chciałby targów ze Stowarzyszeniem, ale umowa z Kielcami zobowiązuje go do organizacji targów NecroExpo w 2009 roku, w Kielcach. Po walnym zgromadzeniu Izby, redakcja “Kultury”, dostała różne informacje. Nacisk na Izbę miało rzekomo wywierać międzynarodowe zrzeszenie FIAT-IFTA lub zagraniczni wystawcy. Cały ten galimatias spowodowany był polityką informacyjną zarządu Izby, który nie ujawnił członkom powodów rozpoczęcia rozmów, torując tym samym drogę spekulacjom. FIAT-IFTA do którego należy Stowarzyszenie, co uwiera zarząd Izby niczym drzazga w stopie, odżegnuje się od jakichkolwiek działań na rzecz wspólnej imprezy. – Nasze stowarzyszenie nie zabiera głosu w sprawach krajowych, co zresztą jest zaznaczone w konstytucji naszej organizacji – oświadczył nam Gerard Knap z FIAT-IFTA. – Fakt, że w Polsce odbywają się dwie imprezy targowe należy rozpatrywać z czysto ekonomicznego punktu widzenia. Knap zaznacza, że FIAT-IFTA nie jest władne osądzać, czy targi funeralne w Polsce powinny się odbywać w Kielcach, czy w Warszawie. Interesujący okazał się wątek wystawców zagranicznych. Z tym, że żaden sekretny układ obcokrajowców i zarządu Izby, przynajmniej wedle naszej wiedzy, nie miał miejsca. Po prostu na ostatnich targach NecroExpo wystawcy zagraniczni zakomunikowali Łukaszowi Koperskiemu, prezesowi Polskiej Izby Pogrzebowej, że Warszawa odpowiada im bardziej niż Kielce. – Jako firmy włoskie uradziliśmy, że będziemy jeździć tylko na jedne targi – te, które nie będą odbywać się w Kielcach – powiedział nam bez ogródek Massimiliano Ronzat, przedstawiciel firmy Ferrari. Według niego jednym z największych minusów Kielc jest brak lotniska. – Na targi przylatuje zawsze większa grupa osób. Przylecieli o różnych porach. Za każdym razem musieliśmy jechać ponad sto kilometrów do Krakowa, aby przywieźć ich do Kielc. W Warszawie lotnisko jest na miejscu – kontynuuje Ronzat i zauważa, że właśnie z powodu braku lotniska w Modenie włoskie targi funeralne przeniesiono do Bolonii, która ma port lotniczy. Argumenty o braku lotniska nie przekonują Dariusza Michalaka, dyrektora ds. targów w firmie Targi Kielce. – Zgodnie z informacją Polskiej Izby Przemysłu Targowego, najbardziej międzynarodowa impreza targowa w Polsce odbywa się w Kielcach – oświadcza Michalak. – To targi Plastpol, na których 80 proc. wystawców to firmy zagraniczne, ogromne koncerny chemiczne i potentaci w swych branżach, którzy biorą stoiska wielkości kilkuset metrów. Na Plastpolu było kilka razy tyle firm z Niemiec, Włoch i Francji, ile wszystkich firm na targach NecroExpo. Im brak lotniska nie przeszkadza. Prawdopodobnie port lotniczy powstanie w Kielcach do 2011 roku. Są już na to środki unijne. Innym mankamentem Kielc jest, zdaniem Włochów, brak bazy gastronomiczno-rozrywkowej. – Targi to nie tylko to, co się dzieje w hali – podkreśla Ronzat. – Czasami trzeba urządzić jakiś bankiet, przeprowadzić rozmowy, tymczasem w Kielcach była tyko jedna restauracja. Mój szef z Ferrari był tym przerażony, bo mieliśmy grupę Włochów z firmy Ferrari i Pilato i naprawdę nie mieliśmy gdzie dobrze zjeść, nie wspominam już o spędzeniu gdzieś miłego wieczoru. Włosi są rozrywkowi z natury, jak przyjeżdżają na targi, to przyjeżdżają się też wyluzować – dodaje Ronzat. I powtarza, że Izba i Stowarzyszenie powinny zrobić jedne targi. A jeśli nie zrobią, to Włosi i tak wybiorą tylko jedne, i to nie te w Kielcach. – To więcej niż pewne, nasz szef tak powiedział – informuje Ronzat. Według Michalaka Kielce z pewnością nie dorównują Warszawie czy Krakowowi pod względem liczby klubów, ale baza rozrywkowa jest tu na tyle duża, że każdy może coś dla siebie znaleźć. – W branży pogrzebowej liczy się biznes, czyli kontakt między wytwórcą a odbiorcą, mię-dzy wystawcą a zwiedzającym – zaznacza Michalak. – Reszta jest bardzo ważna, ale nie może determinować odbioru targów. Proszę wybaczyć, ale liczba restauracji czy klubów nocnych w danym mieście nie może wpływać na to, czy targi robimy w Kielcach, czy w Warszawie. Michalak podkreśla konkurencyjne ceny powierzchni wystawowej w Kielcach. – Ceny wyjściowe za metr powierzchni na targach Memento były znacznie wyższe niż na NecroExpo – przypomina. uuu Tańsza powierzchnia wystawowa w Kielcach nie jest dla Włochów szczególną zachętą. Dochodzą bowiem koszty transportu z odległego lotniska, natomiast kielecki hotel Qubus kosztował niemal tyle samo, co pięciogwiazdkowy hotel w Warszawie. Poza tym Włosi musza brać po uwagę dwie imprezy – warszawską i kielecką. – Jak się robi jedne targi, to można przygotować je lepiej, nie oszczędzając – wyjaśnia Ronzat. – Hotel Qubus to jeden z czterdziestu hoteli w Kielcach – oznajmia Michalak. – Jeżeli tylko jakiś wystawca zwróci się do Targów Kielce z prośbą o pomoc w znalezieniu hotelu, jesteśmy w stanie zaproponować hotel o odpowiadających mu cenach. Według przedstawiciela firmy Ferrari targi odbywają się nie tylko dla Włochów. Są dla Polaków, dla wszystkich. – Ale jeśli się weźmie targi w tym roku i dwa lata temu, to gdyby w Kielcach i w Warszawie nas nie było, byłoby mało do odwiedzania – zaznacza Ronzat, przypominając, że włoskie firmy zajmowały ogółem 35-40% powierzchni. Wspólne targi w Warszawie popierają nie tylko Włosi, ale również część dużych polskich producentów. Przypomnijmy, że podczas walnego zgromadzenia Izby, Jan Miller ze Stolturu zdecydowanie opowiedział się za Warszawą. Jak twierdził, wyrażał opinie kilku innych dużych producentów. Michalak nie odżegnuje się od organizacji wspólnych targów. Jego zdaniem obie imprezy są dobrze wypromowane i połączenie ich w sensowny sposób to dobry pomysł. Diabeł jednak tkwi w szczegółach albo raczej w cennikach. – Stowarzyszenie robi targi w Warszawie, a tymczasem można by te targi robić taniej – dowodzi Michalak. – My robimy targi trzydniowe i jesteśmy tańsi niż dwudniowe targi warszawskie. Na razie rozmowy trwają i żadne decyzje jeszcze nie zapadły. Ale Kielce raczej nie zgodzą się organizować targów poza swoją siedzibą. Sprowadziłoby to je do roli pośrednika wynajmującego powierzchnię. Ceny powierzchni wystawienniczej poszybowałyby w górę, gdyż po pierwsze zarobić musiałby najemca powierzchni dajmy na to w Warszawie, a po drugie swoją marżę musiałyby zainkasować Targi Kielce. Wystawcy z pewnością zakwestionowaliby takie rozwiązanie. Tymczasem zarząd Izby miota się w rozmowach z Targami i Stowarzyszeniem Kremacyjnym. Zresztą są to rozmowy dosyć osobliwe. Izba rozmawia ze Stowarzyszeniem, po czym w innym terminie spotyka się z przedstawicielami Kielc. Na naszą uwagę, że chyba rozsądniej byłoby spotkać się we trójkę i wyłożyć swoje argumenty, dyrektor Michalak oznajmia, że wysłał Stowarzyszeniu zaproszenie do rozmów. Stowarzyszenie odpowiedziało, że najpierw porozmawia z Izbą, a potem dopiero z Kielcami. Rzeczywiście, niby dlaczego Stowarzyszenie miałoby rozmawiać z Kielcami? To wszak Izba ma z nimi umowę i ona powinna rozwiązać problem. A polega on na tym, że aby zrobić wspólne targi w Warszawie (Stowarzyszenie jak dotąd obstaje przy stolicy), najpierw trzeba zrezygnować z usług Targów Kielce. Tyle że Izba jest zobowiązana umową do zrobienia kolejnej edycji NecroExpo w roku 2009. Stowarzyszenie natomiast chce by wspólne targi odbyły się w roku 2008, a więc w terminie warszawskich targów Memento. Mimo że ani Kielce ani Izba nie zdradzają treści rozmów, klincz, w którym tkwi zarząd Izby jest aż nadto widoczny. Świadczy o tym odmowa odpowiedzi na nasze pytania – te same, które zadaliśmy Tomaszowi Salskiemu, prezesowi Stowa- rzyszenia Kremacyjnego. Salski odpowiedział na nasze pytania i chociaż ze zrozumiałych względów w jego odpowiedziach nie było wielu konkretów, to zarysował pewną wizję. Tymczasem prezes Koperski nie chce mówić. Bo i cóż ma powiedzieć? Stowarzyszenie kusi go swoimi wdzię-kami, ale żeby rzucić się w objęcia nowego partnera, najpierw trzeba pozbyć się starego. Wspólne targi w Warszawie i współpraca z Targami Kielce to wykluczające się warianty. Pytanie tylko, kiedy zarząd Izby będzie miał odwagę otwarcie to przyznać?
Dariusz Jastrzębski
Necroexpo
Linia Otwocka
Pogrzeb
funer.com.pl
Thanos